Dlaczego zakaz AI w szkole nie zadziała - dokładnie tak, jak nie działa zakaz telefonów

Od 1 września 2026 roku w polskich szkołach podstawowych obowiązuje zakaz korzystania z telefonów. Nie zakaz wnoszenia - zakaz używania. Ta różnica pokazuje dokładnie, dlaczego identyczne podejście do AI jest z góry skazane na te same problemy.

Opinie—
Uczeń z telefonem w szkole
Źródło: Zdjęcie: Vitaly Gariev / Unsplash

41 procent Polaków uważa korzystanie z AI do zadań szkolnych za nieetyczne. To spora część opinii publicznej - i naturalna reakcja na tę liczbę to postulat: skoro to nieetyczne, trzeba tego zakazać. Mamy już jednak świeży, żywy przykład tego, jak taka logika działa w praktyce - i nie chodzi o AI, tylko o telefony.

Zakaz telefonów jako zapowiedź kłopotów z zakazem AI

Od 1 września 2026 roku szkoły podstawowe w Polsce muszą egzekwować zakaz korzystania z telefonów komórkowych na terenie szkoły. Warto przeczytać ten przepis uważnie: szkoła nie może zakazać uczniowi wniesienia telefonu do budynku. Może zakazać tylko jego używania. To rozróżnienie nie jest drobiazgiem prawnym - to przyznanie się, że posiadania czegoś, co mieści się w kieszeni, po prostu nie da się skutecznie zabronić.

Drugi problem: sposób egzekwowania zakazu nie jest uregulowany ustawowo. Każda szkoła decyduje sama, jak to sprawdzać - jedna szkoła zbiera telefony do szafki na początku dnia, inna liczy na samodyscyplinę, jeszcze inna nie robi praktycznie nic poza formalnym zapisem w regulaminie. W szkołach ponadpodstawowych nawet ten formalny zakaz jest opcjonalny - decyzja należy do placówki.

Dlaczego zakaz AI w szkole jest nie do wyegzekwowania

Przełóżmy to na AI. Jeśli szkoła zakaże "korzystania z AI do odrabiania zadań", pojawiają się dokładnie te same dwa pytania. Jak zakazać czegoś, co działa na urządzeniu, którego i tak nie można zabrać uczniowi z kieszeni? I kto dokładnie ma to sprawdzać, skoro nawet stacjonarny, widoczny telefon w kieszeni okazuje się problemem trudnym do wyegzekwowania w jednolity sposób?

Smartfony mają dziś wystarczającą moc obliczeniową, żeby uruchamiać małe modele językowe lokalnie, bez dostępu do internetu - a to oznacza, że nawet odcięcie szkolnego WiFi niczego nie rozwiązuje. Zakaz oparty na kontroli dostępu do sieci kontroluje coraz mniejszą część rzeczywistego problemu.

Co zrobić zamiast zakazu AI

Nie oznacza to, że nic nie da się zrobić - oznacza to, że zakaz sam w sobie nie jest rozwiązaniem, tylko odłożeniem pytania na później. Prawdziwe pytanie, którego zakaz pozwala uniknąć, brzmi: co dokładnie egzamin ma sprawdzać, skoro narzędzie do pomijania większości pracy myślowej jest już praktycznie niemożliwe do wyeliminowania z otoczenia ucznia?

To pytanie jest niewygodne, bo wymaga zmiany formy egzaminowania, nie tylko dopisania kolejnego zakazu do regulaminu. Ale historia zakazu telefonów - wprowadzonego, opublikowanego, i już dziś krytykowanego za brak jednolitego mechanizmu egzekwowania - pokazuje, że próba rozwiązania problemu technologii zakazem samej technologii kończy się w tym samym miejscu, niezależnie od tego, czy mówimy o telefonie, czy o AI.

Zobacz też: Ściąganie z AI - właściwe słowo?, AI, praca domowa i egzamin oraz Wycofane badanie o ChatGPT w nauce.

Źródła
  1. Zakaz korzystania z telefonów w szkołach od września 2026 - Portal Oświatowy